© M4c



Opis płyty

M4c

       Ta płyta jest bardziej zróżnicowana od poprzedniej. Wrócili też tutaj do bardziej tradycyjnego grania. Już sam początek o tym świadczy, "Civil War" i "Crazy Like A Fox", to taka typowa rock'n'rollowa hulanka w stylu Motorhead. Oczywiście wszystko jest podane w nowoczesnym sosie a la Benson. Mniam... Lubię przyprawiać potrawy dobrym sosem.... A propos kuchni, jest tu kawałek "Eat The Gun". ;-)
       A teraz już na serio... "I Don't Believe A Word" to jest ten chyba najsmaczniejszy kąsek z całej płyty (znowu te kulinarne teksty, sorry). Lemmy przeszedł tutaj samego siebie, nigdy wcześniej i później nie śpiewał w ten sposób. A cały utwór to majstersztyk. Jeden z moich ulubionych utworów Motorhead.
       W ogóle Lemmy zaskoczył wszystkich na tej płycie. Patrząc na okładkę, na której wyjątkowo tym razem nie ma grafiki Petagno, a jest za to zdjęcie zespołu, można stwierdzić, że coś ten nasz Lemmy do siebie niepodobny. Po prostu zgolił zarost ze swojej "pięknej" twarzyczki. Przez jakiś czas trudno było się przyzwyczaić, ale na szczęście później wrócił do starego image'u. W dwóch kawałkach Lemmy ponadto zagrał na gitarze akustycznej, co mu się wcześniej zbyt często nie zdarzało, a na dodatek w "Crazy Like A Fox" wykonał krótką bo krótką, ale jednak, partię na harmonijce ustnej.
       Wszystkie kawałki zasługują na uwagę. Jest tu dla każdego coś dobrego. Przy takim "Murder Show" to można rozpierniczyć brykę na prostej drodze, uuuuh, tak buja... Kocham zwłaszcza początek tego kawałka. Wrrrrrr... "Them Not Me" jest jak ciągły ostrzał z gniazda karabinów maszynowych. Nie ma zmiłuj. "Eat The Gun" jest jak gonitwa za cofającym się wrogiem - "Shoot them all, shoot them all..."! A z "Shake The World" maszerujemy na wojnę uzbrojeni po zęby, ze sztandarem powiewającym nad głowami. Riff z tego kawałka przypomina mi trochę dokonania Running Wild.
       Jest tu też kilka "bujaków". Pięknie się kiwa główką przy takim "Overnight Sensation", albo trochę szybszym "Love Can't Buy You Money" z pięknym solo Lemmy'ego. Czy też już wcześniej wspomnianym "Crazy Like A Fox".
       Na szczególną uwagę zasługuje "Broken" z ciekawym łamanym riffem. Czemu nie grają już tego kawałka na koncertach!? Naprawdę jest to prawie zbrodnia. Rewelacyjny kawałek, ma wszystko co potrzeba! A tak grają "Civil War", ale nie mam im tego absolutnie za złe, bo i ten kawałek naprawdę jest na poziomie, zwłaszcza na koncertach wypada świetnie.
       A na koniec chłopaki zafundowali nam balladę "Listen To You Heart", która wydawać by się mogło, zwłaszcza po tytule, że będzie jakimś komercyjnym śmieciem. Ale oczywiście nie w przypadku Motorhead. Mamy jakby-balladę, ale o żadnym przegięciu nie ma mowy. Soczysty, żywy, rock'n'rollowy hicior. Wspaniały na zakończenie płyty.
       I aż się prosi o wciśnięcie przycisku "repeat".

"Tylko Rock" nr 2/97 (66) - Rafał Dąbrowski

       Z dużą przyjemnością słucham tej płyty i piszę o niej. Nie ma co - wibracje jak na "Ace Of Spades". Kolejny raz jeden z bardziej charyzmatycznych dinozaurów rocka wydał głos. Lemmy jest w dobrej formie. Tak jak mówił w jednym z wywiadów: piosenka powinna być krótka i treściwa - zwrotka, refren, zwrotka, refren, solówka, refren i koniec. I tak jest. Album zawiera jedenaście utworów, a trwa 41 minut. Średnia - trzy minuty z hakiem. I to już jest ewenementem na tle dzieł innych artystów, liczących po siedemdziesiąt minut i więcej. Najkrótszy, niemal punkowy utwór "Eat The Gun", ma dwie minuty i dwanaście sekund. Przepraszam za tą matematykę, ale musiałem. Czas to pieniądz.
       Teksty utworów są ostre. Tematy przewodnie to koszmary naszych czasów - morderstwa, gwałty, krew, wojny. Jaka jest muzycznie ta płyta? Najkrócej mówiąc: w połowie thrashowo-punkowa, w połowie hard-heavymetalowa. Do pierwszej kategorii należą naprawdę ciężkie numery, jak "Civil War", wspomniany już "Eat The Gun", "Love Can't Buy You Money", "Them Not Me", "Shake The World". Do drugiej pozostałe. Są też momenty wzruszające. Lemmy śpiewa (naprawdę) swoista balladę "I Don't Believe A Word" prawie jak Phill Lynott. Są grupowe partie wokalne. Hit murowany, nawet w dyskotekach. Cała sala tańczy. I zakończenie - łapiący za serce tekst w utworze nomen omen "Listen To Your Heart" (chyba już był taki tytuł w wykonaniu kapeli Roxette). Jedyny numer do zaakceptowania w programach wszystkich stacji radiowych, nawet tych grających dla przedszkolaków i gospodyń domowych. Ale też ma swój nieodparty urok. Mimo, że Lemmy wygląda na okładce, jakby miał rzeczywiście zły dzień, to muzyka na "Overnight Sensation" jest świeża i porywająca, bez słabych momentów. Coś dla demonów szybkości i mocnego uderzenia. Chyba nie przesadziłem?

Marcos

       Jeżeli jeszcze nie słyszeliście tego krążka, to musicie go koniecznie kupić. To jeden z tych albumów, które po prostu mieć nie tyle trzeba, co warto. A dlaczego? Opowiem krótko o tym. "Civil War" wita nas zabójczymi bębnami. Pan Dee znów pokazuje swoje demoniczne oblicze. Utwór o jakże wspaniałym tekście, szybkim niczym rozpędzona lokomotywa z okładki "Orgasmatron". Kawałek bez zbędnych udziwnień i dobrze - szybki, naprawdę dający sporą dawkę energii. Zaraz potem "Crazy Like A Fox", czyli numer nie wytracający tempa poddanego przez numer pierwszy z tego cd. Taki rock'n'rollowy kawałek, którego naprawdę miło się słucha. I do tego Lemmy na harmonijce, tego nie można nie usłyszeć. Po prostu mistrzostwo świata. Powolne intro zapowiada jeden z najlepszych punktów tego albumu. "I Don't Believe A Word", ballada o dość pesymistycznym klimacie. Ale zagrana i wyśpiewana w sposób, który do dzisiaj wzbudza we mnie jakiś niepokój. Wokal jest po prostu kapitalny, posłuchajcie i przekonajcie się sami. Co z tego, że to nakładki, ale jak kapitalnie skonstruowane. Zresztą pan Dee i pan Campbell też nie próżnują, chociaż praca tego pierwszego podoba mi się tutaj bardziej. Zaraz po prawie siedmiominutowej balladzie następuje szaleńczy wręcz "Eat The Gun". Kawałek tak szybki i tak energetyczny, że skutecznie wybija nas ze śpiączki, w którą mogliśmy wpaść delektując się "I Don't". Niskim, basowy intro wita nas "Overnight Sensation". Powiedzmy, że jest to kawałek balladowy, bo raczej nie da się go zaliczyć do żadnej konkretnej kategorii. Ciekawie produkuje się tu Lemmy na akustycznej, kurczę, ten facet to na tym albumie multiinstrumentalista :). Pan Campbell wygrywa nam przy okazji wolniejszego tempa dość pokaźną i ciekawą solówkę na koniec. Dalej mamy "Love Can't Buy You Money", czyli kolejny wolniejszy kawałek. Czyżby Lemmy chciał nam grozić? Wygląda na to, że tak, ale tylko na początku. Potem przemyca, jak zwykle w swoich tekstach, głębsze przesłanie. "Broken" utrzymuje tempo albumu. Uwagę przykuwają ciekawe partie gitar i w ogóle pomysł na konstrukcję tego kawałka. Dopiero "Them Not Me" wdziera się jakby szybszym intrem i powoduje, że krew znów zaczyna szybciej krążyć w żyłach. Kawałek szybki, bezwzględny, powoli nastraja nas do tego, co nas czeka za dosłownie kilka chwil. Phil pokazuje w krótkich odsłonach swoje najlepsze oblicze. Bębny przygniatają... "Murder Show", tak krew powoli zaczyna się sączyć już w poprzednim kawałku. Tutaj przybiera to trochę inną postać - Lemmy wyraźnie analizuje nasze zachowania i przestrzega przed tym co w końcu może się zdarzyć. Kawałek bez szczególnych upiększeń, po prostu dobrze zagrany numer doskonale pasujący do tego krążka. "Shake The World" to kolejne zwolnienie tempa. Doskonałe bębny, chyba na tym albumie chłopcy dali panu Dee się wyszaleć. Naprawdę ciężkość tego, jak i innych kawałków z tej płyty to głównie jego zasługa. Głos Lemmy'ego znów zmienia barwę i staje się przez to bardziej straszny, dosadny w swoim krwistym przekazie. Naprawdę wspaniały numer. Zaraz jednak kończy się bełkotaniną i zaczyna się "Listen To Your Heart". Nietypowy, bo ze sporą dawką gitary akustycznej, na której ponownie wymiata Lemmy. Chyba brakowało mu zajęcia i bardzo się nudził, bo jest go na tym krążku naprawdę wiele... :) A sam utwór jest wspaniały w swojej prostocie :). Naprawdę miło się go słucha i jest ciekawym zakończeniem albumu. Na koniec tak mrocznego albumu, po ciężkim "Shake" daje nam światełko nadziei. Po prostu "listen to your heart, and then you'll be alright". Nic dodać, nic ująć. Dlaczego piątka? Proste - album jest niesamowicie równy, zagrany momentami ciężko, ale wcale nie jest za długi. Jest po prostu dobrze wykonanym kawałkiem rock'n'rolla a'la Motorhead.

Spis recenzji