© M4c



Opis płyty

Bartek

       Na początek muszę powiedzieć, że dużo kosztowało mnie znalezienie tej płyty na półce w sklepie. Wszędzie czas sprowadzenia wynosił do 21 dni. Na szczęście udało mi się ją kupić w jednym ze sklepów Internetowych za śmieszną sumę 60 zł (śmieszną, jak na 2 CD). Ale do rzeczy...
       Słyszałem w swoim dwudziestoletnim życiu dużo bootlegów i oficjalnych koncertów, ale ten po prostu wgniótł mnie w krzesło. Cały Motorhead na żywo, którego niestety nigdy nie słyszalem w takiej postaci, skacząc w tłumie... (ale pożyjemy, zobaczymy :) Koncert został zarejestrowany w Hamburgu i wydany, przez znaną nam z produkcji "We are Motorhead" wytwórnię SPV. Pierwsza płyta zaczyna się szybkim klasykiem "Iron Fist" i od razu da się zauważyć (a raczej usłyszeć), że wszystko nagrane jest z niemiecką precyzją ;> Na szczęście poszczególne instrumenty nie zlewają się ze sobą. A jest pare takich koncertów... Myślę, że nie ma sensu wymieniać poszczególnych utworów, bo istotna jest tutaj atmosfera jaką wytwarza ten koncert. Podziwiam pana Kilmistera za to, że w tym wieku (53 lata w 1998, kiedy rejestrowano koncert) potrafi tak energicznie i żywiolowo grać rock'n'rolla. Nie wydaje mi się, żeby to Elvis był królem rock'n'rolla. Przynajmniej dla mnie jest nim Ian "Lemmy" Kilmister! Sluchając tego koncertu dochodzę również do wniosku, że Motorhead wspaniale trafił z zatrudnieniem Mikkey'ego Dee jako perkusisty. Myślę, że chociaż "Philthy Animal" Taylor jest niezastąpiony, to Dee jest jedynym z perkusistów Motorhead, który mógłby z nim konkurować.
       Wracając do setlisty, na drugiej plycie znajdują sie "nowsze" kawałki Motorów, między innymi "Lost In The Ozone" z "Bastards". Osobiście jest moją ulubioną Ich piosenką i nie zmieniłem zdania po wysłuchaniu koncertu (nieraz "live" to już nie to samo). Muszę przyznać, że poruszyla mnie do łez. I to solo na basie! Ot, przykład, ze gitara basowa też potrafi, hehe. Przepraszam, ale to kilka słów, zmęczonego poniewieraniem basisty ;> Końcówka tego n.i.e.s.a.m.o.w.i.t.e.g.o koncertu to klasyki: "Bomber", "Ace Of Spades" i... zgadza sie, "Overkill" :) Te kawalki już na zawsze będą rządziły i są niezbędne na każdym koncercie czy kompilacji. Warto odnotować, że Lemmy od czasu do czasu rozmawia z publicznością po niemiecku. Nie wiem dlaczego, ale do nich mi ten język pasuje ;> Posumowując, jeszcze raz zachęcam do kupna tego koncertu. Jest to jednocześnie coś "live" i jakby kompilacja ich najlepszych "kawałków". Wypada tylko zacytować: "Guten Abend! How are you doin' Hamburg? We are Motorhead... and we're gonna kick your ass!".

Spis recenzji